| krwiopijczapoetkablog - archiwum: Fuckfriends |
|
FuckfriendsCały dzień wyglądam jak żul. Nie chcę mi się umalować, uczesać. Ba! Nawet umyć i ubrać. Podobno uczę się do egzaminów, jednak
jest to fakt niestwierdzony do chwili obecnej. Jutro pewnie jednak się zbiore na ten egzamin a później znów się zbiorę. Tylko, że za drugim razem ubiore się trochę seksowniej, może nawet ogolę nogi. Następnie pójdę zalać smutki butelką wódki. Może też być tanie wino, ruski szampan lub zwykły browar. Wszystko mi jedno. Moje ciało woła o chociaż niewielką licznę procentów we krwii. Czy upijanie się raz, no może dwa w tygodniu to już alkoholizm. Czym właściwie jest ta choroba. Uczę się o niej już drugi rok, przynajmniej hipotetycznie ( w rzeczywistości poznaję zakamarki wiedzy pedagogicznej). Według światowej organizacji zdrowia, czy jak ona tam ma, ważna jest częstotliwość i systematyczność, nie zaś ilości wypitych napojów wyskokowych. No więc jakaś tam systematyczność u mnie jest. Ale czy to już alkoholizm czy nadal 'udane' życie studenckie? Czy posiadanie tak zwanych friends with benefits, czy tam fuckfriendsów też można uznać ża przejaw zdrowego życia studenta, czy to też jakiś odchył? Seksoholizm? Nie no bez przesady.
Pewnie rzeczywistą liczbę moich partnerów seksualnych zabiorę do grobu. Dlaczego? Otóż dlatego, że raz gdy chciałam być szczera skończyło się to chujowo i liczba partnerów znowu uległa zmianie +1. Możecie śmiało powiedzieć, że pod wpływem emocji i zapewne głupoty popełniam błędy życiowe. Jednak ja bym nazwała to zaczęciem 'nowego etapu w życiu'. Ładnie nie? Ale ile to już było tych nowych etapów. Czy szukam stałości? A kto to wie do cholery jasnej. Jak znajdę moją stałość to na pewno będzie to stała stałość. Bo jak na razie te stałości były dość kruchutkie. Kurczę. W takie samotne dni przydałoby się męskie ramie do oparcia.
2012-02-02 20:51:33 skomentuj (21) |